Djenka - podróż po świecie biżuterii sutasz
Wszystko co nas spotyka zdarza się tylko raz... każdy element tej biżuterii jest niepowtarzalny... sutasz to magia chwili...
niedziela, 9 czerwca 2013
środa, 5 czerwca 2013
Frambuesa
Dzisiaj kolczyki malinowe, to troszkę na cześć sezonu na maliny i
truskawki, które wreszcie zawitały do warzywniaków. Uwielbiam te owoce
pod różnymi postaciami. Fajnie byłoby napisać, że najbardziej truskawki z
szampanem, ale szczerze mówiąc jogurt naturalny jakoś lepiej mi tutaj
pasuje. Zaś maliny, najlepiej na ciepło, jako polewa do lodów.

środa, 1 maja 2013
Barco de madera
Wreszcie nastała wiosna, a właściwie po cichutku za plecami wiosny,
przemknęło się lato. Dlatego inspiracja tym razem wakacyjna. Drewniana
łódka, jak na zdjęciu, bardzo kojarzy mi się z wakacjami. Tak tymi w
ciepłych krajach, jak i od czasu do czasu spędzanymi na mazurach. Co
prawda, żaden żeglarz ze mnie, ale chętnie wypłynęłabym samotnie na małą
wyprawę, by chłonąć ciszę i kolory.

środa, 24 kwietnia 2013
Folklore
Poniżej kolczyki sutaszowe, które nazwałam „folklor”, bo tak jak one,
tak jak Ci tancerze ze zdjęcia poniżej, jak chyba cały świat, są bardzo
kolorowe, zupełnie niejednolite. Ta niejednolitość, to też po trochu
moja biżutkowa twórczość. Właśnie na blogu (w zakładkach powyżej)
pojawiają się moje kolejne fascynacje: wire wrapping i biżuteria
industrialna. Zapraszam do mojego małego folkloru.

sobota, 30 marca 2013
sobota, 16 marca 2013
Volcan

poniedziałek, 11 lutego 2013
Fruta verde
Przedstawiam limonkowe kolczyki sutasz, troszkę jako wyraz tęsknoty za
wiosną. Tak na co dzień zieleń, zwłaszcza taka soczysta, nie jest moim
kolorem, ale jak widzę szarość za oknem to nie marzę o niczym innym, jak
o wiosennej bujności traw. I wcale nie myślę tu o trudnej miłości ze
słynnego filmu sprzed 50 lat.

wtorek, 29 stycznia 2013
Hermanas bailando
Przyznam się, że nie przepadam za tańcem, a przynajmniej za tym
zamykanym w ramach pewnych kroków, układów czy zasad. Lubię jednak sam
taniec jako formę ekspresji, lubię oglądać tańczących zawodowców. Zaś
różne charakterystyczne dla niektórych tańców kolorowe stroje są dla
mnie nieskończonym źródłem inspiracji.

piątek, 25 stycznia 2013
Zabawa z Wytwórnią Antidotum
Kilka tygodni temu otrzymałam jako jedna z grupy wytypowanych osób zaproszenie na wyjątkowe spotkanie w Wytwórni Antidotum. Ze spotkaniem tym związana była zabawa. Otrzymałam magiczne pudełko, a w nim kilka drobiazgów, z których należało stworzyć biżuterię. Już w najbliższą niedzielę odwiedzę warszawską szkołę złotniczą aby poznać tajniki technik metal-clay, a poniżej efekt mojej zabawy z cynamonem i metalową siateczką :)
poniedziałek, 21 stycznia 2013
piątek, 18 stycznia 2013
Fiesta en Rio
Za niespełna miesiąc kończy się karnawał. Oglądając w internecie zdjęcia
z zeszłorocznego karnawału w Rio i zerkając z tęsknotą za okno chyba
rozumiem dlaczego w Brazylii, to jest kilka dni kolorowego szaleństwa, a
u nas ostatni dzień karnawału nazywa się „śledzik”. Jakoś smutno mnie
to nastraja.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Mongolia hierba
Mongolia jako źródło inspiracji sutaszowych już gościła na moim blogu,
więc tym razem o ich ekspansji z 13 wieku nie będzie. Będzie o
trawie, ale nie tej zwijanej w bibułce:) tylko o zwykłej, która w większości
nam najczęściej służy do leniwego wypoczynku. W Mongolii zaś ze względu na
trudny klimat bywa towarem deficytowym. Podczas długich i surowych zim
zdarza się, że niespodziewanie przychodzi ocieplenie, które później
niewielki śnieg zamienia w lód, a przez to trawa staje się niedostępna
dla bydła. Efektem tego jest umieranie bydła, hodowla którego jest
istotną gałęzią gospodarki. Zjawisko to nazywane jest dzud. Niesamowite
jest to, że mamy Iphony 5, Windowsy 8, Mazdy 6, a wobec sił natury
jesteśmy tak samo bezradni, jak wiele wieków temu.

sobota, 5 stycznia 2013
Tęczak
Musiałam o nim napisać i ja....
Tęczak to wspaniały naszyjnik, który powstał dzięki zaangażowaniu ponad 50 niezwykłych dziewczyn szyjących biżuterię metodą haftu sutasz.
A teraz opis jaki znalazł się na aukcji WOŚP tego naszyjnika. Tu wszystko jest jasne :)
Tęczak to wspaniały naszyjnik, który powstał dzięki zaangażowaniu ponad 50 niezwykłych dziewczyn szyjących biżuterię metodą haftu sutasz.
A teraz opis jaki znalazł się na aukcji WOŚP tego naszyjnika. Tu wszystko jest jasne :)
| "Pomysł
na ten wyjątkowy naszyjnik zrodził się w głowie Eweliny Rząd (znanej także jako Saadia), która postanowiła zmobilizować sutaszowe twórczynie do dołączenia do naszej biżuteryjnej akcji, już rok temu przynoszącej wszystkim wiele radości, a Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy - parę groszy do skarbonki :) Nie musiała zresztą nikogo długo namawiać! Wystarczyło, że rzuciła hasło: |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
"Dziewczyny, jak
pewnie zauważyłyście, rozpoczęła się akcja "Biżuteryjki dla WOŚP". (...) Wpadłam na pomysł, że my też możemy przyłączyć się do akcji. Jak ja to widzę... każda z dziewczyn wykonuje jakiś niewielki element z sutaszu (wszystko do uzgodnienia) i przysyła go do mnie. Ja siedzę nad tym i dumam:)))... i łączę te wszystkie elementy w wypasiony naszyjnik" |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| a
chętnych zgłosiło się bez liku :) To dzięki nim świat może ujrzeć wyjątkowe cudo, które wypasionym naszyjnikiem każdy nazwie chyba bez cienia wątpliwości: Centralną część tego cuda stworzyła Jadwiga Betley, umieszczając w środku przepiękny okaz agatu w intensywnym różu oraz otaczając go starannie ornamentami szytymi z pasm sutaszu. Jej małe dzieło sztuki jest sercem naszyjnika, wokół którego, niczym tęczowe listki, wyrastają mniejsze elemenciki, każdy szyty przez inną artystkę, mniej lub bardziej wg szkicu Eweliny ;). Łącznie w pracy przy wykonywaniu naszyjnika wzięło udział ponad 50 osób z caluteńkiej Polski, a i we Włoszech powstały dwa jego kawałeczki! :). Jak widać, Tęczak został uszyty nie tylko przez wiele osób, ale i z różnorodnych materiałów. Podstawą są oczywiście sznurki sutaszu, lecz wśród nich ukrywają się zarówno naturalne minerały, jak i perły, cyrkonie, koral, szkło, kryształy Swarovskiego oraz cała masa innych materiałów, zawsze jednak najwyższej jakości.Naszyjnik w całości zabezpieczony jest impregnatem, aby nie brudził się podczas noszenia, a jego spód podklejony jest naturalną, przyjemną w dotyku zamszową skórką w ciemnozielonym odcieniu. Tęczak jest duży - jego obwód wewnętrzny to 55 cm, jednak nie jest tak ciężki, jak mogłoby się wydawać - jego waga to ok. 400 gram. więcej o naszej akcji i wszystkich jej projektach możecie przeczytać na naszym blogu:
Tam też obejrzycie jeszcze
więcej zdjęć Tęczaka, które
wykonał dla nas
Arek Rząd,
przy współpracy z
zachwycającą modelką - Emilią Sierzputowską
oraz arcyzdolną stylistką - Iwoną Rząd."W akcji brałam udział również ja szyjąc swój kawałeczek: Zapraszam wszystkich do licytacji: http://aukcje.wosp.org.pl/teczak-niesamowity-naszyjnik-szyty-w-calej-polsce-i698007 | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
wtorek, 1 stycznia 2013
środa, 26 grudnia 2012
Frio glaciar
Zimy Lodowiec, czyli pozdrowienia z Istebnej. Zwykle co roku w okresie zimowym zaliczałam lodowiec w Austrii lub Szwajcarii, cudowne warunki, piękne widoki, idealne stoki... tylko ceny jakby mniej idealne. W tym roku budżet, który zwykle szedł na zimowe szaleństwo, został przeznaczony na moją nową pasję, czyli srebro. Mam nadzieję, że niebawem podzielę się nią na blogu, na razie jeszcze się uczę. Póki co więc, szukam lodowca w Istebnej i gdyby nie to, że pogoda nie sprzyja, też byłoby bardzo fajnie
czwartek, 13 grudnia 2012
Oro rastro
idąc z duchem czasu, a właściwie mody, zrobiłam coś w klimacie jesienno-złotym. Jesienno, bo chociaż zima podgryza nas już od kilku dobrych tygodni, to astronomicznie jeszcze kilka dni mamy jesień. Zaś złoto, bo ostatnio obserwuję jakiś biżuteryjny szał na złote klimaty. Na razie złoto, w dużym cudzysłowie, bo to nie całkiem złoty kolor, no i materiał ze złotem nie ma wiele wspólnego. Jednak już niebawem, mam nadzieję zaprezentować coś z bardziej szlachetnego materiału, niż moje sutaszowe sznurki.
czwartek, 29 listopada 2012
Amante negro
Czytaliście "Królową Śniegu"? to była moja ulubiona baśń. Kiedy za oknem dzień robił się coraz krótszy a na niebie pojawiały się drobne płatki śniegu czułam jak zbliża się do mnie, wyciąga swoją lodowatą dłoń a oddech zamarza w pół słowa... Z wypiekami na twarzy słuchałam tej baśni czytanej przez moją siostrę. Czekałam na moment, w którym okruszek lustra wbija się w serce Kaja i zapomina on o Gerdzie... dzisiaj ktoś o mnie zapomniał, a może to ja pomyliłam bajki...
a co ma to wspólnego z czarną kochanką? chyba nic, po prostu złapałam doła...
niedziela, 11 listopada 2012
Cielo oscuro
Znowu zaczął się trudny dla mnie okres, można powiedzieć że wkroczyłam w strefę mroku. I to całkiem dosłownie, strasznie bowiem dołuje mnie ten wcześniej zapadający zmierzch, a będzie jeszcze gorzej, bo dojdą do tego szaro-bure dni. Chętnie na okres jesienno-zimowej szarości przeprowadzałbym się w bardziej słoneczne okolice.
piątek, 9 listopada 2012
Castano
Rozpoczęła się jesień... I choć nie jestem fanką tej pory roku, to niewątpliwie jest kilka rzeczy, która przywołują pozytywne jesienne skojarzenia. Po pierwsze dzieciństwo, uwielbiałam spacery z siostrami po parku, szuranie nogami po ścieżkach przysypanych kolorowymi liśćmi i zbieranie kasztanów. (Czy dzisiaj jeszcze zbiera się kasztany?) Później razem z siostrą z zebranych kasztanów powstawały ludziki. Tak, tak, wiem że brzmię jak wapniak, ale kiedyś nie mieliśmy ipadów czy iphonów, za rozrywkę musiały nam wystarczyć zapałki i znalezione kasztany (a i to był towar deficytowy, bo przecież wszyscy zbierali). I wiecie co... Fajne to było
wtorek, 23 października 2012
Sangre deporte
W końcu musiało paść na corridę, skoro przynajmniej tytułami ocieram się o Hiszpanię. Na wstępie jednak zaznaczam, że jakąś nawiedzoną obrończynią zwierząt nie jestem. Owszem lubię i szlag mnie trafia jak dzieje się im krzywda, ale też nie gardzę niektórymi na talerzu. W przypadku corridy jednak zupełnie nie ogarniam tego okrucieństwa, zwykłą torturę przebraną w absurdalny rytuał. Ku uciesze gawiedzi, kolejne postaci tego rytualnego mordu (torreador, pikador, banderillero i matador) pastwią się nad bykiem, by na końcu go zabić. Wspaniały pokaz dominacji i inteligencji Homo Sapiens.
wtorek, 9 października 2012
Rozstrzygnięcie konkursu
A zatem komisja konkursowa przy pomocy generatora liczbowego rozstrzygnęła konkurs Djenki & Clover i z przyjemnością zawiadamiam, że:
Nagroda główna - autorskie kolczyki mojego autorstwa dla:
chelsea@onet.pl
Nagrody pozostałe - po jednej dowolnej bransoletce marki Clover dla:
stanek89@wp.pl
koraliki.moniki@gmail.com
Gratuluje, ze zwycięzcami skontaktujemy się mailowo.
Nagroda główna - autorskie kolczyki mojego autorstwa dla:
chelsea@onet.pl
Nagrody pozostałe - po jednej dowolnej bransoletce marki Clover dla:
stanek89@wp.pl
koraliki.moniki@gmail.com
Gratuluje, ze zwycięzcami skontaktujemy się mailowo.
poniedziałek, 1 października 2012
Konkurs
Zapraszam na wspólne rozdanie Djenki & Clover.
Do wygrania aż 3 nagrody: Unikatowe kolczyki wykonane przez Djenkę w technice sutasz oraz dwie bransoletki marki Clover (dowolne z oferty sklepu).
Co musisz zrobić:
1. Zostaw w komentarzu swojego maila
2. Polubić fanpage Clover (http://www.facebook.pl/CloverSklep)
3. Polubić fanpage Djenki (http://www.facebook.pl/djenka.soutache)
4. Udostępnić informację na swoim blogu (poniżej kod do przeklejenia na bloga)
Wygrywają 3 wylosowane osoby. Na zgłoszenia czekam przez tydzień.
Kod do wklejenia na bloga (UWAGA- wklejamy kod, a nie zdjęcie):
Konkurs <a href="http://djenkowo.blogspot.com/">Djenki</a> & Clover - do wygrania kolczyki sutasz i <a href="http://www.e-clover.pl/">bransoletki</a> Clover.
Do wygrania aż 3 nagrody: Unikatowe kolczyki wykonane przez Djenkę w technice sutasz oraz dwie bransoletki marki Clover (dowolne z oferty sklepu).
Co musisz zrobić:
1. Zostaw w komentarzu swojego maila
2. Polubić fanpage Clover (http://www.facebook.pl/CloverSklep)
3. Polubić fanpage Djenki (http://www.facebook.pl/djenka.soutache)
4. Udostępnić informację na swoim blogu (poniżej kod do przeklejenia na bloga)
Wygrywają 3 wylosowane osoby. Na zgłoszenia czekam przez tydzień.
Kod do wklejenia na bloga (UWAGA- wklejamy kod, a nie zdjęcie):
Konkurs <a href="http://djenkowo.blogspot.com/">Djenki</a> & Clover - do wygrania kolczyki sutasz i <a href="http://www.e-clover.pl/">bransoletki</a> Clover.
środa, 26 września 2012
Oro hasta
Tytułowych złotych gór nie będę nikomu obiecywać i ani słowa o Amber Gold ;)
Dzisiaj "złoto", w dodatku w wersji nieszlachetnej, w postaci naszyjnika. Zdecydowanie dla odważnej osoby, tudzież bardzo eleganckiej sytuacji. Ja bym chyba jednak tego sama nie założyła, chociaż uważam się za odważną i bywam elegancka;) Tak w ogóle, pomimo iż ręce i głowę mam pełną biżuterii, to nie jestem klasyczną "sroczką" i biżuterii niewiele noszę, ale za to uwielbiam posiadać.
czwartek, 20 września 2012
Lilas de primavera
Liliowy wisior na przekór właśnie jesieni, która właśnie zawitała do naszego kalendarza. Mam nadzieję, że prawdziwa szybko nie nadejdzie, a jeśli już to taka piękna polska złota jesień, pełna barw, które będą inspiracjami do kolejnych sutaszków. W ogóle to strasznie niesprawiedliwe, że na wiosnę czeka się tak długo, a jesień zawsze pojawia się znienacka.
wtorek, 11 września 2012
Lago verde
Wielkie Jeziora Północnoamerykańskie to największy zbiornik wód słodkowodnych na ziemi, największej z nich jezioro Górne jest wielkości Austrii. Szczerze mówiąc, chociaż wydaje mi się, że wyobraźnię mam całkiem całkiem, to zupełnie nie ogarniam takiej przestrzeni. Dlatego moje sutaszowe jezioro jest zdecydowanie mniejsze. Co wcale nie oznacza, że aż tak ograniczoną mam wyobraźnię;)
czwartek, 6 września 2012
Yellowstone volcán
Wulkan Yellowstone to jeden z kilkunastu znanych superwulkanów. Czym one się charakteryzują? Ano tym, że ich erupcja może być tysiące razy silniejsza od erupcji zwykłych wulkanów i z reguły wywołuję epokę lodowcową. Podobno jedna z ostatnich erupcji o mały włos nie zmiotła zupełnie homo sapiens z ziemi. Pocieszające jest to, że takie wybuchy są co kilkadziesiąt tysięcy lat. Mniej pocieszające, że właśnie na yellowstone przyszła właśnie kolej (właśnie, czyli od kilkunastu do kilku tysięcy lat). Polecam film, fabularyzowany dokument „Superwulkan – scenariusz katastrofy” z 2005 roku, gdzie przedstawiona jest bardzo czarna wizja takiego wybuchu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































